stat4u

Przemoc wobec nieletnich
22.07.2013 rok.
Powiększ

Wciąż brakuje nam podstawowej wiedzy o mechanizmach przemocy domowej i bicia.
Poczynając od klapsa, szarpnięcia, potrząśnięcia - początkowo przynoszą efekt, bowiem dziecko jest przerażone, nie rozumie tego, co się wydarzyło. Odruchowo sięgamy więc po kary cielesne w sytuacjach dla siebie trudnych.
Tylko, że następnym razem klaps już nie działa, nie ma efektu „załatwienia sprawy" i trzeba uderzyć mocniej. To działa jak narkotyk, wciąż trzeba zwiększać dawkę.
I tak opiekunom przychodzą nieraz do głowy niewyobrażalnie sadystyczne pomysły. Tak, jakby nie chodziło już o karę, tylko odwet za całe swoje życie.
Ludzie wyrażają złość, nienawiść, zrzucają odpowiedzialność za swoje niepowodzenia na bezradne dziecko, które nie jest w stanie sięgnąć po przemoc. Ale… uwaga, do czasu...
Niektóre z tych „opiekuńczych” pomysłów, o których wcześniej wspomniałem to m.in. przypalanie papierosem pleców, tułowia, głowy. - Rodzicie tłumaczą, że to ślady po ospie: dziecko ma strupy i je rozdrapało. A przecież ślady po ospie goją się równomiernie, po przypaleniu zostają jednocześnie blizny i strupy, bo znęcanie trwa – czasem latami.
A przecież brutalna przemoc fizyczna i psychiczna doznawana w bardzo wczesnym dzieciństwie, w okresie kiedy dziecko pozornie nic nie rozumie, może spowodować nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu mózgu. - Zalewający go kortyzol (hormon stresu) może na zawsze zniszczyć komórki nerwowe - połączenia między nimi.
Z badań wynika, że dzieciom zdecydowanie częściej daje klapsy mama, bowiem to właśnie ona częściej opiekuje się dzieckiem.
A co można zaobserwować w ośrodku, do którego trafiają kobiety i dzieci po doświadczeniu przemocy domowej? Dzieci drą się i płaczą, matki krzyczą na nie bezlitośnie - i biją. Dzieci uciekają od sprawcy i same się nimi stają.
- No i cóż Pan na to poradzisz? Mentalności Pan szybko nie zmienisz. A ona jest, jaka jest
Oto typowe wypowiedzi sprawców przemocy - Wychowałam dwójkę synów i jak trzeba dostawały lanie w dupsko. Efekt taki, że nigdy nie miałam z nim żadnych problemów wychowawczych i średnia w szkole była wysoka. Dzisiaj, jako dorośli to super faceci, mega mądrzy i tacy kochani…, a więc tyłek nie szklanka i się nie potłucze. Jeden musi dostać klapsa by zrozumieć, co mu wolno a czego nie wolno, a inny nie musi dostać, bo nie ma za co.

Oto typowa wypowiedź bitego dziecka
- Matka biła mnie już od małego dziecka, czyniąc to bez żadnego powodu lub błahego, jako sposób na odreagowanie swoich niepowodzeń lub emocji. Przemoc znam od podszewki i dopóki żył mój tata, był moim obrońcom przed bezkarną agresją matki, która podkreślała, że…” dzieci i ryby głosu nie mają", oraz „co wolno wojewodzie…” itp. podobne. Nie byłam złym dzieckiem tylko potrzebowałam miłości, a otrzymywałam niezasłużone kary, i ona biła mnie tym bardziej, nazywając mój bunt - nieposłuszeństwem, a największe pretensje ma do mnie za to, że uciekałam od niej do cioć i nianiek, czując się przy nich bezpieczniej.

Oto typowa wypowiedź interweniującej osoby
- Zwróciłam uwagę matce, która przed sklepem biła swoje dziecko. Oczywiście rozpętała się niezła awantura. Ja groziłam wezwaniem policji, bo przecież uderzenie człowieka jest przestępstwem itd. Ja po wszystkim weszłam do sklepu dokończyć zakupy to spojrzenia i oburzenie ludzi mnie zdziwiło. A to dlatego, że to ja byłam ta zła, ta która wtrąca się komuś w wychowanie dziecka. Nie ta matka, która je tłukła, tylko ja. A stanęłam przecież w obronie słabszego, bezbronnego kilkulatka. Jedna baba to powiedziała nawet do mnie, że czasem to trzeba dziecku sprawić lanie i nic mi do tego.

Oto typowe wypowiedzi zwolenników „twardego wychowania”
- Takie artykuły (przeciw przemocy – dopisek JP.), to czysta propaganda. Znam te chwyty lewactwa i wyczuwam na 100 km. A swoją drogą strasznie rozpleniło się u nas psychologów. Co rusz jakiś nawiedzony psycholog poucza ludzi.
- Kolejne fanatyczki, które klapsy traktują jako przemoc. A żeby interweniować w obronie dziecka na ulicy trzeba wiedzieć, jaka jest przyczyna przemocy.
- Niedługo będzie strach bąka przy dziecku puścić, żeby tylko mu psychiki nie skrzywić...
- Klaps dany przez matkę, albo ojca nie boli, bo rodzice kochają swoje dzieci naprawdę.
- Nie róbcie z rodziców, którzy dają klapsy czy nawet pasem przetrzepią tyłek - sadystów, którzy jak narkomani będą sięgać po „większe dawki bicia" - to totalna bzdura! Ludzie, którzy są sprawcami przemocy domowej nie przechodzą „kolejnych etapów" (od klapsa do kabla), oni szybko tracąc nad sobą panowanie, biją na oślep. Potem mamy drugą skrajność, gdzie dzieci donoszą władzom na swoich rodziców i są im odbierani na podstawie błahych wydarzeń typu „tata nie chciał mi kupić pieska, to się zemszczę", albo „mama na mnie śmiała krzyknąć"


A na zakończenie ważna uwaga osoby zatroskanej - Nie wiem czemu stale się gada tylko o przemocy fizycznej wobec dzieci, o siniakach, klapsach itp., podczas gdy przemoc psychiczna i poniżanie dziecka jest o wiele gorsza w skutkach, trudniejsza do udowodnienia a do tego bardzo powszechna. Jak często się mówi dziecku: „zobacz ty nic nie potrafisz a twój młodszy braciszek umie juz czytać”, albo „powiem co zrobiłeś i wszystkie dzieci w przedszkolu będą się z ciebie śmiać”, itp. niby niewinne zdania, które jednak burza poczucie wartości i szacunku do samego siebie. Może warto, aby psychologia więcej uwagi poświeciła temu problemowi.

I co Wy na to? Warto się nad tym wszystkim zastanowić!

Józef Pawłowski


Copyright © 2010 Paweł Drewniak