stat4u

Z ostatniej chwili
18.03.2013 rok.
Powiększ
Dobre wieści dla ojców walczących o wychowywanie swoich pociech.
Ośrodki diagnostyczno-konsultacyjne (RODK), na opiniach których od lat opierają się sądy rodzinne przy decydowaniu o losach rodzin, nie mają uprawnień do opiniowania w sprawach małoletnich. - Brak jest podstaw prawnych do tego, aby rodzinne ośrodki diagnostyczno-konsultacyjne, w obecnym statusie i usytuowaniu, wydawały opinie z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego związanych ze sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymania kontaktów z dzieckiem w sprawach małoletnich rozpatrywanych przez sądy - orzekło Biuro Spraw Konstytucyjnych.
Czyli dość ograniczania kontaktów z dziećmi dla ojców przez sfeminizowane sądy rodzinne w oparciu o opinie RODK! Dość stale powtarzającego się scenariusza: rodzice się rozstają, dziecko zostaje przy matce, ta utrudnia kontakty z ojcem, ten interweniuje w sądzie, sąd wysyła rodziców i dziecko do RODK, zapada wyrok na podstawie jego opinii - dziecko pozostaje przy matce, ojciec alimenty i jakieś tam widzenia, które matka ogranicza itp. itd., też ojciec ponosi koszty sądowe, a jak ma pecha, to jeszcze stanie pod zarzutem znęcania się, czy też molestowania swego dziecka (wg GUS 96% spraw dotyczących opieki nad dzieckiem kończy się przyznaniem dziecka matce; już ponad 1,5 miliona dzieci wychowywanych jest jedynie przez matki).
RODK funkcjonują od 2001 r. Sposób ich funkcjonowania budził i nadal budzi wiele zastrzeżeń. Przypomnę (vide poprzedni wpis), że stosuje się w nich sfalsyfikowane metody badawcze - testy projekcyjne. Wyglądają w przybliżeniu tak: powiedzmy 3-letnia Asia jedzie z mamą na badania, dostaje kartkę i kredki, ma narysować to, co jej się kojarzy z rodziną. Rysuje mamę z torebką, tatę w bluzce z kwiatkiem, drzewo z wiewiórką wystającą z dziupli. Kartkę biorą zatrudnione w nim zazwyczaj panie i analizują, a następnie piszą w opinii do sądu, że… dziecko jest molestowane przez ojca, na co wskazują falliczne kontury kwiatka narysowanego na koszulce tatusia. I nie ma zmiłuj – ojcu odmawia się wglądu w dokumentację, która była podstawa tej opinii - …jest materiałem roboczym służącym biegłym do opracowania opinii i czytelna tylko im – otrzymuje w odpowiedzi. Skarga? Na nią też odpowie ten sam RODK albo nadzór w osobie sędziego z Ministerstwa Sprawiedliwości, który odpisuje skarżącemu, że ustaleń w RODK dokonano… w wewnętrznym procesie myślowym przetwarzania danych niewymagającym zaprotokołowania.
I tak pracownicy tych Ośrodków nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje „harce na rodzinach”, choć jest to naruszenie prawa wynikającego z Konstytucją RP, która m.in. stanowi, że każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych zbiorów danych.
Trzeba tu wyraźnie stwierdzić, że RODK nie są instytutami naukowymi ani ośrodkami naukowo-badawczym, a ich pracownicy biegłymi sądowymi, czym więc sobie zasłużyły na to, że ich opinie są tak ważne dla sądu, iż podczas procesu wyjątkowo małe szanse są na to, aby przepchnąć inną opinię, i to nawet sporządzoną przez wybitnego, utytułowanego i z wielki naukowym dorobkiem, znawcę tej problematyki. Dla sądu jest to tylko prywatna opinia i może pominąć ją jako dowód w sprawie.
Jednak wszystko powyższe proszę potraktować nie jako krytykę RODK – robią co mogą i na co im się zezwala, ale sądów rodzinnych, które od lat w bezmyślny sposób zlecają tym Placówkom wydawanie opinii, których te sporządzać nie miały prawa, a potem niemal w stu procentach opierają swój wyrok na „wyrokach”, często niewystarczająco kompetentnych, a z pewnością nieuprawnionych do tego pracowników.

Józef Pawłowski


Copyright © 2010 Paweł Drewniak